Zaraz po świętach Bożego Narodzenia zostaliśmy zaatakowani czerwonymi serduszkami, maskotkami z różyczkami czy słodyczami z napisem “Kocham Cię”. Kulminacja uczuciowości Polaków przypadła na 14 lutego, gdy wspominamy świętego Walentego. Widoczne na ulicach były zakochane pary, które pospiesznie podążały na zarezerwowane randki, gdzie mogły w pełni okazywać uczucia. Oczywiście nie ma nic złego w kultywowaniu tego święta, jest na pewno miłym akcentem podczas zimnego lutego. Należy jednak się zastanowić, czy manifestowane emocje są szczere i prawdziwe. Dodatkowo czy podarowanie kwiatów czy czekoladek jest prawdziwym wyrazem naszego przywiązania, troski i miłości. Wielu ludzi uważa, że miłość nie istnieje, zastąpiło ją pożądanie, wygoda, strach przed samotnością. Miłość jest jedynie ładnym hasztagiem na Instagramie, który przyciągnie nowych followersów.

Nie pozwólmy jednak zabić wiary w prawdziwą, czystą miłość, która:
“cierpliwa jest,łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
choć zniknie dar języków
i choć wiedzy [już] nie stanie”. 


Uczucia powinny być szczere i okazywane przy każdej okazji, a nie jedynie podczas masowego święta. Jedynie od nas zależy w jaki sposób i jak często będziemy okazywać uczucia. Powinniśmy się wyzbyć chęci zaistnienia i megalomani, ponieważ ukochana osoba nie zapamiętuje serenady pod balkonem czy setek róż, lecz wsparcie, gdy jest smutno czy gorącą herbatę, gdy panuje grypa. Sami decydujemy, jakimi ścieżkami życia podążymy i w jaki sposób będziemy realizować najpiękniejsze przykazanie od Boga: “Będziesz miłował Pana Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem, a bliźniego swego jak siebie samego”.