Jedną z metod interpretacji Biblii, jakie wypracował Kościół przez wieki swojego istnienia, jest tak zwana metoda alegoryczna, nazywana także symboliczno-alegoryczną lub hermeneutyczną. Polega ona na odkrywaniu w tekście biblijnym poziomu pozaliteralnego – symbolicznego. Ma na celu pogłębianie chrześcijańskiego poznania i wiary oraz uobecnienie i aktualizację orędzia biblijnego. I właśnie według tej metody spójrzmy na Psalm 6.

Główny bohater Psalmu znalazł się na skraju rozpaczy, w bardzo trudnym momencie życia. Dramat, który przeżywa, wyraża słowami: „Nie mam już sił, żeby wzdychać, łez strumieniem co noc oblewam me łoże, łzy spływają po moim posłaniu. Oczy wyblakły mi już od płaczu, a wrogowie sprawili, żem się bardzo postarzał” (Ps 6,7-8). Za słowem „wrogowie” w interpretacji literalnej widzielibyśmy ludzi, którzy skrzywdzili bohatera Psalmu. W interpretacji alegorycznej należy zapytać, co/kto jest największym wrogiem człowieka i kto/co prowadzi do największego nieszczęścia człowieka w świecie Biblii. Odpowiedź jest oczywiście jedna – jest to grzech.

Grzech potrafi doprowadzić człowieka do rozpaczy, do choroby, do przekonania, że jest na dnie; tak mocno przygnieść, że życie staje się ciemnością. Doskonale to pokazuje obraz Rembrandta Powrót syna marnotrawnego. Młody chłopak w łachmanach, z ogoloną głową, na wpół bosy, zupełnie wyniszczony – to uczynił z nim grzech. Z Ewangelii wiemy, że to poniżenie sięgnęło ostateczności. Aby przeżyć, zmuszony był się żywić jedzeniem dla świń.

Bohater Psalmu ma jednak doskonałą intuicję – jedyny ratunek w tej sytuacji można znaleźć u Boga. Dlatego w swojej biedzie woła: „Okaż mi, Panie, Twoje miłosierdzie, bom chwiejny, ratuj mnie, bo słabną moje kości (…). O Panie, obróć się ku mnie i okaż mi pomoc, w Twoim miłosierdziu pośpiesz mi na ratunek!” (Ps 6,3.5). Miłosierdzie Pana to moc, która jest nadzieją każdego grzesznika. Tak o nim mówi Jezus do s. Faustyny: „Niechaj się nie lęka do Mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia mojego. (…) Napisz to dla dusz strapionych: Gdy dusza ujrzy i pozna ciężkość swych grzechów, gdy się odsłoni przed jej oczyma duszy cała przepaść nędzy, w jakiej się pogrążyła, niech nie rozpacza, ale z ufnością niech się rzuci w ramiona mojego miłosierdzia, jak dziecko w objęcia ukochanej matki. Dusze te mają pierwszeństwo do mojego litościwego serca, one mają pierwszeństwo do mojego miłosierdzia”.

Miłosierdzie Boga to dla nas, grzeszników, ocean ocalenia. Rzućmy się ufnie w tę głębinę.