Drodzy czytelnicy, pewnie nieraz doświadczyliście jakiejś trudnej sytuacji w swoim życiu. W takich momentach zazwyczaj ktoś bliski nam chce pomóc i radzi. Różne są te rady, bywają trafione i zupełnie nietrafione. Pamiętam sytuację w swojej rodzinie, gdy jedna z osób przeżywała trudne chwile. Szczegóły nie są konieczne – może tylko tyle, że  cała sprawa rodziła olbrzymi  stres i w wielu aspektach wydawała się bez wyjścia. Wówczas pojawił się ktoś, kto myślał, że dobrze radzi, i powiedział tej osobie, która była w kłopocie, mniej więcej coś takiego: „Wiesz, może pójdź do wróżki. Zobacz, nic ci nie pomaga, ona może pomóc. Przewidzi, jak się zachować w takiej sytuacji, a może jeszcze jakimś urokiem skrzywdzi tych, którzy na ciebie nastają”. Na szczęście ta osoba, mimo olbrzymich trudności, których doświadczała, nie zgodziła się na coś takiego. Zupełnie gdzie indziej szukała ratunku.

Autor Psalmu 11 również znajduje się w sytuacji zagrożenia i również w jego otoczeniu pojawiają się doradcy, którzy radzą mu, „żeby jak ptak ulatywał w góry” (Ps 11,1b), prosto rzecz ujmując, mówią mu, żeby uciekał. Jednak jako człowiek o czystym sercu, jako człowiek sprawiedliwy nie w ucieczce widzi swój ratunek i retorycznie pyta: „Jeśli wszystko u podstaw się sypie, to co jeszcze może zrobić sprawiedliwy?” (Ps 11,3). Wie doskonale, co ma czynić, i już w pierwszym wersie Psalmu odpowiada doradcom i swoim prześladowcom: „U Pana znalazłem schronienie” (Ps 11,1a). Daje jasno do zrozumienia, że Bóg jest fundamentem jego życia, pełnym zabezpieczeniem i ostateczną instancją, przed którą odpowiedzą niesprawiedliwi i bezbożni.

Boga bardzo raduje taka postawa, kiedy człowiek widzi w Nim swoją ostoję, schronienie, fundament i osobę, której bezgranicznie ufa. Pięknie to pokazuje wydarzenie opisane w Ewangelii. „Potem usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie»” (Mk 12,41-44). Ta prosta kobieta uradowała Jezusa, bo wrzucając wszystko, co miała, pokazała, że całe swoje życie złożyła w ręce Najwyższego, zaufała, że On się o nią zatroszczy.

Osoba z mojej rodziny nie poszła do wróżki, ale w trudnym momencie swojego życia pokornie rozmawiała z Bogiem w czasie Eucharystii, spowiedzi i modlitwy w domu. Psalmista nie uciekł, ale schronił się u Tego, który „jest sprawiedliwy i kocha czyny prawe” (Ps 11,7). Uboga wdowa złożyła całe swe życie w ręce Miłości i uradowała Jezusa. Obyśmy potrafili czynić podobnie